Blog

Zosia Samosia

Ból mojej stopy zaczął się we wrześniu. Na początku myślałam, że to coś drobnego. Chodziłam trochę wolniej i utykałam. Tak trwałam aż do stycznia, gdy uciążliwość każdego kroku doprowadziła mnie do łez i bezradności. Wtedy zadzwoniłam do lekarza. Pielęgniarka, która odebrała na recepcji, była bardzo miła. Podałam jej moje dane i rozpłakałam się jak małe dziecko, przepraszając i tłumacząc się, że ból jest nie do zniesienia. Wszystko potem potoczyło się bardzo szybko i w ciągu godziny siedziałam w gabinecie lekarskim.
Pierwsze pytanie, jakie zadał mi lekarz, brzmiało:
– Dlaczego nie przyszłaś wcześniej?
No właśnie — dlaczego?
Bo myślałam, że przejdzie.
Bo myślałam, że to nic wielkiego.
Bo nie lubię biegać do lekarza z każdym drobiazgiem (i nie drobiazgiem).
Ta historia jest prosta. Przypuszczam, że wiele razy, kiedy odczuwałaś ból lub przechodziłaś przez trudności, nie prosiłaś o pomoc od razu. Takie już jesteśmy, ja to nazywam — Zosie Samosie.
Zosie Samosie — mamuśki.
Zosie Samosie — żony.
Zosie Samosie — siostry.
Zosia Samosie — przyjaciółki.
Znam to z mojego życia: czasami przytłaczająca sytuacja musiała ugiąć moje kolana, żebym przyszła przed Boży tron i w modlitwie poprosiła o pomoc. Czasami moja wewnętrzna Zosia Samosia była silniejsza od rozsądku i logiki. Sama jednak wiem, że mogłam przyjść wcześniej i skorzystać z Bożego pocieszenia. Dlatego dziś zachęcam Cię, abyś nie czekała i zaprosiła Boga do swojej sytuacji, bez względu na to, jak bardzo wydaje ci się, że możesz sobie sama poradzić. Powiedz NIE swojej wewnętrznej Zosi Samosi i opowiedz Bogu swoją cenną historię.
„Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie. Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki!”
Przypowieści Salomona 3;5-6

Jeden komentarz

Skomentuj Lucynka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *