Autorem jest | 10 września 2015

Przyjdźcie do Mnie wy wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i uginacie się pod ciężarem, a Ja wam sprawię ulgę.

Ewangelia Mateusza 11; 28 (Biblia Warszawsko – Praska)

Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.

Ewangelia Mateusza 11; 28 (Biblia Warszawska)

Witaj moja Droga.

Wiosna zagościła już na dobre. Zazielenione trawniki, kwitnące kwiaty i ciepłe promienie słońca przyniosły więcej optymizmu do naszej codzienności. Chociaż wcale nie chcę poruszać tematu pogody i pory roku, proszę zatrzymaj się na kilka sekund, wyjrzyj przez okno, uśmiechnij się do wiosennej rzeczywistości a może wybierz się dzisiaj na spacer. Piękną wiosnę uczynił dla nas Bóg.

Chciałabym opowiedzieć Ci o śmiesznej sytuacji, która miała miejsce w naszym domu.

Kilka tygodni temu wieczorem po wyprawieniu naszych pociech do łóżek, postanowiliśmy z mężem skorzystać z cudu jakim jest cisza nocna i wypić wspólną herbatę. Wchodząc do pokoju z naszymi ulubionymi kubkami w rękach napełnionymi aromatycznym napojem, mój mąż nagle aż podskoczył z przerażenia.

– Łaaaaaaaa!! – krzyknął, łapiąc się za serce i jednocześnie śmiejąc z samego siebie.

– Myślałem, że w pokoju siedzi jakiś barczysty facet– parsknął rozbawiony zapalając światło.

– Nie kochanie, to bardzo duża góra ubrań do wyprasowania, z którą nie udało mi się jeszcze uporać – skomentowałam rozbawiona sytuacją.

Od tamtego dnia, kiedy przechodzimy obok sterty rzeczy oczekujących na wyprasowanie zdarza nam się z humorem powiedzieć do niej – Dzień dobry, jak pan ma się dzisiaj?

Nie jest ostatnio łatwo. Moje dni są wypełnione zadaniami do granic możliwości. Czuję zmęczenie i ograniczenie, ponieważ nie jestem w stanie zrobić wszystkiego co planuję w ciągu jednej doby. Nie myślę o jakiejś „misji specjalnej” w stylu za miesiąc wesele naszych przyjaciół musimy kupić jakieś sensowne koszule dla dzieci, ale nagromadzeniu zwykłych rodzinno – domowych obowiązków których jest bardzo dużo. Z pewnością wiesz o czym myślę. Rano praca, popołudniu krótki spacer z córeczką najlepiej połączony z zakupami, później w domu gotowanie, odrabianie lekcji z młodzieżą szkolną, pranie, odkurzanie, sprzątanie łazienki, kilka zajęć poza lekcyjnych jak piłka i plastyka, nieplanowane ale konieczne wykąpanie psa, wytarcie kurzy… lista jest bardzo długa. Kiedy opadam wieczorem na fotel zastanawiam się, czy maile na które powinnam odpowiedzieć wczoraj mogą poczekać do jutra, a kupno korektora do długopisów dla mojego syna może dołączyć do jutrzejszej listy zakupów, bo dzisiaj całkowicie wyleciało mi to z głowy.

Małe i wielkie zadania, jedne do zrobienia na wczoraj inne mogą poczekać jeszcze kilka dni. Dzielą się na takie które trzeba wykonywać codziennie i za wykonanie których bierzemy się co jakiś czas, na przykład mycie okien (oj, nie lubię tego).

Może myślisz teraz – Chciałabym mieć takie problemy.

Nie zaprzeczam, wiem że wiele kobiet dźwiga więcej niż ja a Ty może jesteś pośród nich. Nie chcę licytować, ile masz Ty a ile mam ja do zrobienia, ale zobrazować jak bardzo dużo obowiązków spada na nas. Dla mnie wyzwaniem po pracowitym dniu jest facet siedząca na fotelu, czyli góra prasowania;)

A co jest wyzwaniem dla Ciebie?

Proszę, jeżeli masz inne obciążenia jak na przykład zaliczenie trudnych egzaminów, przygotowanie materiałów do pracy, zatroszczenie się o inną osobę, zorganizowanie uroczystości rodzinnej, naprawienie samochodu… wstaw je do tej listy.

Wierzę, że pomimo różnych zadań odczuwamy to samo zmęczenie.

Skąd brać siłę na to wszystko?

Czy dobry Ojciec w niebie zajmuje się takimi drobnymi sprawami z naszego życia?

Czy wielkiego Boga obchodzi, że moje ramiona uginają się po ciężarem „zwykłych” domowych obowiązków?

Jak dobrze jest przeczytać w Biblii, że TAK.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście,
a Ja was pokrzepię.

Ewangelia Mateusz 11; 28 (Biblia Tysiąclecia)

Dziękuję Bogu za Jego Syna Jezusa Chrystusa, doświadczonego we wszystkim. Jezus dobrze wie, co to znaczy zmęczenie. Sądzę, że wychowując się w domu cieśli doświadczył, czym jest ciężka praca. Kiedy przez ostatnie trzy lata życia wychodził do ludzi rozumiał, że są zmęczeni i spracowani. Powoływał ich mówiąc – Pójdźcie za mną…, kiedy oni pracowali przy połowie ryb, naprawianiu sieci, pobieraniu cła.

Dziś Jezus przywołuje nas podobnymi słowami Przyjdźcie do Mnie… Przyjmij to szczególne zaproszenie w osobisty sposób, tak jakby Jezus mówił tylko do Ciebie Przyjdź do Mnie… wiem że jesteś zmęczona, spracowana i obciążona, chcę dać Ci ulgę, ukojenie, pokrzepienie.

Przekonałam się, że modlitwa o siłę i pomoc jest cudownym balsamem dla zmęczonych rąk i nóg. Powiem więcej, ożywia ona nie tylko ciało do pracy ale i umysł do wdzięczności oraz radości, za to że mam dom i rodzinę dla której mogę ponosić wysiłek. Doświadczyłam chwil, gdy niemalże na zasadzie wymiany oddawałam Bogu to co było dla mnie trudne i bolesne, a otrzymywałam w zamian spokój i siłę do wytrwania w przedsięwzięciu. Nigdy nie zniknęły sprawy którymi musiałam się zająć, ale w cudowny sposób stały się możliwe do udźwignięcia i wykonania. Chcę Cię zachęcić abyś jeżeli borykasz się z trudnościami i ciężarami, już dziś przyszła w modlitwie do Jezusa i wyznała Mu jak bardzo jest Ci ciężko a w zamian przyjęła Jego pokrzepienie. Wspaniale jest poczuć, że nawet zwykłe prozaiczne czynności obchodzą naszego Wielkiego Boga i mamy w nich Jego wsparcie.

Od serca –  Ania

28.04.2010