Autorem jest | 10 grudnia 2015

W Księdze Koheleta, mądry i bogaty król wymienia wiele aspektów życia, które są marnością. Marnością czyli innymi słowy bezsensem wywołującym frustrację. Pisze o tym, że człowiek w życiu trudzi się, żeby coś osiągnąć, a i tak prędzej czy później umiera. Że zgromadzony majątek przejmuje po nim ktoś, kto nawet palcem nie kiwnął, aby go zdobyć. Że bycie prawym nie jest gwarancją powodzenia, bo nieszczęścia spotykają każdego. Że bycie mądrym oznacza posiadanie więcej zmartwień.

Doszedł do tych wniosków na podstawie obserwacji swojego długiego życia, które pełne było różnego rodzaju doświadczeń. Ja długim życiem poszczycić się nie mogę. Ani tym bardziej mądrością… Ale, jeśli mi wolno, to dołożę jeszcze jedną marność do tej listy.

Nazwijmy ją roboczo „samotnością wspomnień”. Są takie wspomnienia, zarówno dobre jak i złe, które są wyłącznie twoje. Gdy próbujesz je opowiedzieć komukolwiek, to pojawia się frustracja, bo nie jesteś w stanie oddać tego, co widziałaś, słyszałaś, co robiłaś, co czułaś, jakie myśli przechodziły ci przez głowę i jakie emocje temu towarzyszyły. Ktoś, kto nawet bardzo chce, nie jest w stanie wczuć się w tę sytuację, bo poddany jest ograniczeniom swoich zmysłów i wyobrażeń.

To ten moment, kiedy tata uczył cię pływać, podtrzymywał cię, a ty pluskałaś rękami i śmiałaś się, a słońce odbijało promienie na tafli wody. Albo kiedy biegł w twoją stronę groźny wilczur i wiedziałaś, że zaraz się na ciebie rzuci. Słyszałaś własne tętno w całym ciele i z przyspieszonym oddechem zbierałaś siły do ucieczki. Albo ten, kiedy z całych sił próbowałaś pokonać drabinkę na placu zabaw, ale za każdym razem spadałaś i dzieci się śmiały, aż w końcu udało się i czułaś radość osiągniętego celu. Albo kiedy pierwszy raz leciałaś samolotem i widziałaś jego skrzydła przebijające chmury, a w twoim sercu strach mieszał się z ekscytacją. Także wtedy, gdy wzięłaś na ręce swoje nowo narodzone dziecko. Trzy i pół kilo bezbronnej miłości…

Pewnych wspomnień nie opisze najlepszy pisarz, nie odda żadna piosenka, nie przekaże mistrzowsko namalowany obraz.

Samotność wspomnień to wszystko to, co było dla ciebie ważne, co miało na ciebie wpływ, co cię kształtowało i należy tylko do ciebie. Ale w każdym tym wydarzeniu, zlepku obrazu, smaku, zapachu, przepływie myśli i uczuć był jeszcze Ten, który to wszystko stworzył. Ten, któremu NIC nie trzeba tłumaczyć. On wszystko pamięta! Jakiekolwiek przywołasz wspomnienie, On pokiwa głową i powie: Tak, byłem tam. I od razu w miejscu frustracji ograniczeniami komunikacji pojawia się ulga, a na usta cisną się słowa:
„Cudowne są dzieła twoje
I duszę moją znasz dokładnie.
Żadna kość moja nie była ukryta przed tobą,
Choć powstałem w ukryciu,
Utkany w głębinach ziemi.
Oczy twoje widziały czyny moje…” Psalm 139:15-16

Od serca – Ania