Autorem jest | 4 kwietnia 2018

Kiedy przed trzema laty nasza córka wyszła za mąż, zostałam po raz pierwszy nazwana teściową. Tak wiem, o teściowych krążą niewybredne dowcipy. Jeden usłyszałam ostatnio na uczelni teologicznej: „Dlaczego Piotr zaparł się trzy razy Jezusa? Bo Jezus uzdrowił jego teściową.” Ha, ha… Początkowo, nie zrozumiałam tego kawału, może dlatego, że  z miłością myślę o moim zięciu, którego uważam za trzeciego syna w rodzinie. Ale stereotyp złej teściowej prześladuje naszą współczesną kulturę.

Biblia opisuje natomiast kilka pozytywnych przykładów teściowych m.in. Noemi – teściową Rut. Synowa Noemi była gotowa opuścić swoje rodzinne strony, krewnych, ba … porzucić wiarę ojców i pójść do Betlejem, przyjmując wiarę teściowej za swoją, a jej Boga za swojego Wykupiciela. Z pewnością nie zrobiłaby tego, gdyby Noemi była dla niej tą „złą teściową”. Zapewne była między tymi kobietami serdeczna więź, głębokie wzajemne współczucie i troska o siebie. Obie połączył ból po stracie mężów, obie były wdowami bez potomstwa. Przynajmniej na początku ich historii, gdy obie wyruszają do Domu Chleba.

O teściowej Piotra wiemy niewiele. Kilka zaledwie zdań poświęcają jej ewangeliści. Jezus, w czasie szabatu po nauczaniu w synagodze, idzie do domu Piotra i Andrzeja, gdzie teściowa Piotra leży w gorączce. Tak, ten wielki Piotr ma teściową, a więc i żonę, rodzinę. Nie jest samotnym mężczyzną, który stanie na czele rodzącego się kościoła, promując życie w celibacie.

Nie poznajemy imienia teściowej Piotra. Tak, jak i wielu innych bezimiennych kobiet z tych czasów, pojawiających się na kartach Nowego Testamentu. Nieliczne z nich zostały zanotowane przez ewangelistów, gdy ich zasługi dla kościoła były tak znaczne, że nie sposób było je zignorować: Maria – matka Jezusa, Zuzanna, Joanna, Maria, Maria z Magdalii, Maria – matka Marka, Lidia, Tabita, Elżbieta, Pryscylla, Junia, Tryfana, Tryfoza, Persyda, siostry Maria i Marta, Julia i kilka innych.

Spośród uzdrowionych przez Jezusa osób z pierwszego rozdziału Ewangelii Marka jest coś, co wyróżnia teściową Piotra. Ona jedna po uzdrowieniu z gorączki, wstaje i usługuje. Nie czytamy, by trędowaty i ci, którzy uwolnieni byli ze złych demonów, zachowali się podobnie w opisie ewangelisty Marka. Tamtym uzdrowieniom towarzyszy zdziwienie, zdumienie  i chęć doświadczania dalszych ekscytujących zdarzeń. W Jezusie ludzie widzą uzdrowiciela, egzorcystę, wielkiego mówcę, nauczyciela, ale nie tego, komu chcieliby służyć. Inaczej jest w przypadku teściowej Piotra.

Słowo użyte na usługiwanie teściowej Piotra to greckie „diakonein”, i jak sugerują niektórzy bibliści odnosi się nie tylko do jednorazowego wykonania jakiejś czynności, ale do stałej posługi. Nowa definicja służby jako cechy wierzących w Jezusa, sugeruje, że teściowa Piotra to uczennica Mistrza z Nazaretu. Uzdrowiona z gorączki wstaje i naśladuje Go. Uzdrowienia Jezusa zawsze miały na celu zmienić życie ludzi uzdrawianych. Nie tylko wydobyć ich z choroby i bólu, ale nade wszystko tchnąć nadzieję, przywrócić radość, pobudzić do działania, wyrwać z kręgu bezsilności czy biernego czekania, nadać nowy kierunek ich życiu. Ci ludzie zostali powołani do służenia i to zarówno w sferze publicznej, dając świadectwo mocy Jezusa, jak i w swoich domach, tworząc pierwsze zalążki kościoła. Nie wszyscy idą tą drogą, ale wszyscy mają taką opcję.

Uzdrowienie teściowej Piotra z dala od zgiełku tłumów, w intymnej przestrzeni prywatnej, wydaje się przesuwać światło reflektorów ze spektakularnych uzdrowień dokonanych przez Jezusa na trędowatych i opętanych w stronę kobiety, która jest uzdrowiona po to, by mogła służyć.

Inspirujące? Dla mnie bardzo.

P.S. Ilustracja: Chrystus uzdrawiający teściową Piotra, autor: John Bridges