Autorem jest | 5 listopada 2015

Jestem nad przepięknym jeziorem. Siedzę na kamieniu i podziwiam piękno natury. Staram się wyczulić oczy na najdrobniejsze detale niepowtarzanego widoku, by nie zapomnieć tego dnia i miejsca. Może to tylko moje emocje i uczucia skumulowane tu i teraz, ale ten pejzaż naprawdę mnie zachwyca. To jest całkowicie nieplanowany przystanek wytchnienia – w ramionach Boga i stworzonych przez Niego cudownych okolicznościach przyrody.

Wybrałam się w odwiedziny do koleżanki, ale ponieważ nigdy wcześniej u niej nie byłam, wyszłam z domu kilka minut wcześniej. Swój adres przysłała mi sms-em. Pomyślałam: Świetnie! Prosta sprawa, wytnij-wklej i już mam kierunek na mapie. Krótka chwila na kalkulację dla smartphona, w końcu jak nazwa wskazuje jest smart – więc niech mądrala popracuje, i już wiedziałam którędy jechać na drugi kraniec miasta, prosto pod drzwi domu mojej znajomej. Ach jak ta technika ułatwia życie!
Po jakichś 20 minutach byłam już naprawdę blisko celu, kiedy nagle uroczy głos z mojego GPS-u zamilkł, a mapa zatrzymała się w miejscu. O kurczaki blade! A to się narobiło – pomyślałam. Zjechałam na pobocze i sprawdziłam telefon. Bateria pełna! Uff! Nie ma wstydu 🙂 Tylko zasięgu nie ma i dlatego GPS nie może pracować. Jak to możliwe? W końcu nie jestem na Alasce. Nie pamiętam, żeby coś takiego jak brak zasięgu, przytrafiło mi się w ostatnim pięcioleciu a może i nawet dziesięcioleciu. Adres do koleżanki miałam na szczęście w wiadomościach i kierunek do celu znałam, więc pomalutku trochę po omacku i na czuja zaczęłam szukać właściwej drogi. Po chwili nie było mi już do śmiechu. Ujechałam dość spory kawałek, skręciłam kilka razy w prawo i w lewo, i z każdym metrem okolica wydawała mi się coraz bardziej obca. Wyłączyłam radio i zaczęłam się głośno modlić:
– Panie, po pierwsze przepraszam, że nie mam w aucie drukowanej mapy!
– Po drugie – proszę ratuj, bo zgubiłam się! I to tak bardzo, że nawet nie umiem powiedzieć, gdzie właściwie teraz jestem!

Coraz mocniej zrozpaczona postanowiłam, że przejadę jeszcze kawałek i jeżeli nie będzie to właściwa droga, to zadzwonię do mojej znajomej. Ujechałam może z kilometr, kiedy zza zakrętu wyłonił się cudowny pejzaż z pięknym niebieskozielonym jeziorem w centrum. Woda była doskonale przejrzysta, jak tafla lustra odbijała drzewa, które mieniły się wszystkimi możliwymi odcieniami jesieni. Po prostu doskonały krajobraz. Przepiękne miejsce!
Zatrzymałam się, żeby przez chwilę popatrzeć. I oto jestem! Na moim zupełnie nieplanowanym przystanku wytchnienia. Siedzę sobie na kamieniu i… po prostu jestem. Sama nie mogę uwierzyć, w to co piszę. Jakoś moje zagubienie przestało mnie tak bardzo niepokoić, nie wiem, może to kwestia nowej perspektywy i wyrwania myśli z pętli pośpiechu. Jestem i daję sobie prawo do odpoczynku. Odpoczynku w postaci zwykłego siedzenia na kamieniu 🙂

Ile cudownych rzeczy omija mnie, kiedy pędzę w moim skrupulatnie ułożonym harmonogramie?

Praca, dom, zakupy, szkoły dzieci i jeszcze jakieś szkolenia po drodze. Koniecznie siłownia trzy razy w tygodniu i książka przed snem, o sprzątaniu i gotowaniu nie wspomnę. Powinnam też odpisać na maile i zanotować kilka myśli, a na całkowite zakończenie dnia nie zapomnieć o maseczce z morza martwego… I to nie jest koniec listy. Trochę tego sporo jak dla jednej osoby.

Kiedy w takim razie posiedzieć na kamieniu? I jak zauważyć, że piękną, słoneczną i złocistą jesień Bóg uczynił dzisiaj! NO, KIEDY?!

Ten wpis posyłam dziś do Ciebie, zabieganej, zalatanej, obowiązkowej, ambitnej, a może i w tym wszystkim zmęczonej córki Boga. Polecam, ”zjedź na pobocze” i zatrzymaj się na swoim przystanku wytchnienia, nawet jeżeli do tej pory nie miałaś tego w planach. Pomyśl, jakie pejzaże omijają Cię, kiedy odhaczasz kolejne zadania ze swojej listy. Ja potrzebowałam realnie zgubić się, by zaciągnąć hamulec i pomyśleć nad tym. Bądź ode mnie mądrzejsza. Zaplanuj, zagrab, weź w posiadanie odrobinę ze swojego czasu i  o d p o c z n i j, oddając swoje serce w ręce Boga.

Po prostu bądź w jego obecności. Po prostu bądź z Nim w modlitwie. Po prostu bądź!

Gwarantuję Ci, że gdziekolwiek się zatrzymasz, On tam już na Ciebie czeka. STOP 🙂


Każda droga człowieka wydaje mu się prawa, lecz tym, który bada serca, jest Pan. Przyp. Salomona 21,2

Od serca – Ania

P.S. Nie napisałam co z koleżanką. Po dłuższej albo krótszej chwili, sama nie wiem, zadzwoniłam do niej, żeby przyjechała i przysiadła się do mnie, na kamieniu obok. Dojechała niedługo, z przepyszną gorącą kawą 🙂 I tak sobie posiedziałyśmy, zwyczajnie w milczeniu…