Autorem jest | 14 stycznia 2016

Nie wiem, jak u ciebie, ale u mnie rozpoczynający się rok zdążył przynieść już kilka niespodziewanych zwrotów akcji. Nastąpiły zdarzenia nieoczekiwanie, które napełniają mnie radością. Jednocześnie dotarło do mnie ostatnio mnóstwo wieści o złych rzeczach spotykających moich bliższych lub dalszych znajomych. Trudno o tym nie myśleć. Rozmawiam o tych ludziach z Bogiem. Wiem, że to niemądre pytanie, ale i tak ciśnie się na usta: Dlaczego? Dlaczego w ogóle? Dlaczego akurat ona?

Jak to pogodzić z wiarą, że Bóg jest zawsze dobry i że obiecuje wyprowadzić dobro z najgorszej sytuacji, dotykającej tych, którzy Go kochają?

Myśląc o tym przypomniałam sobie bajkę, którą przecztałam jakiś czas temu w powieści Elisabeth Mttelstaedt „We własnych butach”. Książkę od serca polecam, a tymczasem pozwalam sobie przytoczyć w całości opowieść, którą Elisabeth usłyszała od babci jako mała dziewczynka.

„Dawno, dawno temu żył pewnien drwal, który miał syna. Byli bardzo biedni, ale mieli pięknego białego konia. Każdego dnia ojciec z synem szli do lasu, gdzie zbierali drewno, by potem sprzedać je w wiosce i mieć za co żyć. Ludzie z wioski kręcili głowami z niedowierzaniem:-  Dziadku, dlaczego nie sprzedacie konia? Hrabia zaoferował wam za niego fortunę. Moglibyście żyć po królewsku!

Oni naprawdę nie wiedzą, o co chodzi – pomyślał stary drwal. Ciągle gadają jedno i to samo. Mimo to odpowiedział uprzejmie: – Ten koń to więcej niż zwierzę. Jest moim przyjacielem. Powiedzcie mi, jak mógłbym sprzedać przyjaciela?

– Pewnego dnia ktoś ukradnie ci konia – odpowiadali ludzie – i wtedy będziesz żałować swojej decyzji. I rzeczywiście pewnego dnia koń zniknął ze stajni. Stary człowiek z synem szukali go wszędzie, ale nie mogli znaleźć.

– Widzisz, mieliśmy rację – szydzili ludzie. – Ktoś ukradł Ci konia. Trzeba było nas posłuchać i wziąć za niego pieniądze, kiedy jeszcze było to możliwe. Z powodu twojej głupoty to, co mogło być błogosławieństwem, zamieniło się w przekleństwo. Stary drwal odpowiadał spokojnie: Czy to jest błogosławieństwo czy przekleństwo, nie jestem w stanie powiedzieć. Wiem tylko tyle, że teraz konia w stajni nie ma.

Kilka dni później zaginiony koń wrócił, a z nim całe stado dzikich koni. Ludzie byli zadziwieni i gratulowali drwalowi. – Faktycznie, miałeś rację – przyznali – Nie powinniśmy być tacy szybcy w osądach. To, co uznaliśmy za przekleństwo, zmieniło się w błogosławieństwo. Na tych koniach możesz zbić fortunę!

Stary drwal kiwał głową z niedowierzaniem. Czy ci ludzie kiedykolwiek się czegoś nauczą? – zastanawiał się. Po czym stwierdził: – Czy to jest przekleństwo czy błogosławieństwo, tego nie wiem, Wiem tylko tyle, że mój koń wrócił i sprowadził z sobą dziesięć dzikich koni.

Kilka dni później jego syn próbował ujeździć dzikiego konia i złamał obie nogi. Teraz ludzie powiedzieli: – Faktycznie, miałeś rację. To, co uznaliśmy za błogosławieństwo, zamieniło się w przekleństwo. Twój syn leży teraz w łóżku i nie może ci pomagać. Drwal westchnął głęboko i odpowiedział: – Czy wy kiedykolwiek zmądrzejecie? Czy to jest przekleństwo, czy błogosławieństwo, nie mogę powiedzieć. Wiem tylko tyle, że mój syn złamał obie nogi.

Ludzie szeptali między sobą: – Co to za wariat! Nie widzi, co się dzieje? Kilka dni później król wypowiedział wojnę innemu państwu. Wszyscy młodzi mężczyzni z wioski mieli iść walczyć. – Nasi synowie na pewno zginą na tej wojnie! – lamentowano. – Już nigdy ich nie zobaczymy! Jakie to błogosławieństwo, że twój syn złamał obie nogi. To, co według nas było przekleństwem, okazało się błogosławieństwem.I znowu drwal pokręcił głową. Cierpliwie usiłował tłumaczyć: – Czy to jest przekleństwo, czy błogosławieństwo, nie możecie powiedzieć. Wiecie tylko tyle, że wasi synowie muszą wziąć udział w bitwie, podczas gdy mój syn zostaje w domu. Bóg jedyny wie, czym to się wszystko skończy.” 

Niech nam wystarczy to, że ON wie. A my wiemy, KOMU zaufaliśmy.

Od serca – Marta


Plan Pana trwa na wieki, zamysły serca jego z pokolenia w pokolenie. Błogosławiony naród, którego Bogiem jest Pan. (…)             Oto oko Pana jest nad tymi, którzy się go boją, nad tymi, którzy spodziewają się łaski jego.  

Psalm 33,11.18

Bajka o drwalu pochodzi z powieści Elisabeth Mittelstaedt „We własnych butach”, Wydawnictwo Koinonia 2012.