Autorem jest | 10 września 2015

„Gdy całą ziemię zalegają mroki, a nad ludami widać tylko ciemności,

wtedy to ukaże się Pan ponad tobą, i Jego chwała zajaśnieje w górze.”

Ks. Izajasza 60,2

Od czasu do czasu bywam w firmie, mieszczącej się w nowoczesnym biurowcu. Spotkało mnie tam ciekawe przeżycie, przy okazji … wizyty w toalecie. Ponieważ przy drzwiach nie było żadnego włącznika, śmiało nacisnęłam klamkę i weszłam do środka. Drzwi zamknęły się za mną bezszelestnie i znalazłam się w całkowicie zaciemnionym pomieszczeniu. Usiłowałam odnaleźć włącznik światła, macając ściany po obu stronach futryny, ale bezskutecznie. Poczułam się nieswojo i zaczęłam analizować, co zrobiłam nie tak. Stojąc w progu rozważałam, czy głupiej będzie wrócić i udawać, że wszystko w porządku, czy też szukać pomocy, narażając się na pobłażliwe uśmieszki.

Po dłuższej chwili, bardziej instynktownie niż celowo, zrobiłam krok w przód i wtedy… pod sufitem zamrugała świetlówka. Aha! Czyli tak to działa – pełna automatyzacja! Wchodząc do kabiny – również ciemnej – wiedziałam już, czego się spodziewać. Mimo to, z trudem zmusiłam się do zamknięcia za sobą drzwi i spokojnego odczekania 2-3 sekund. Były to wyjątkowo długie sekundy. Jedyne, czego mogłam się uchwycić, to wiara, poparta doświadczeniem, że za chwilę zapali się światło. Tak długo, jak drzwi pozostawały uchylone, a ja stałam w progu, panowały ciemności. Dopiero kiedy zdecydowałam się zamknąć je za sobą i zrobić krok do przodu, nadeszła zmiana.

Nasunęło mi to, mimo woli, porównanie z sytuacjami, kiedy otaczała mnie ciemność niewidzialna dla oczu, ale wyraźnie wyczuwalna sercem. Niekiedy mrok zapadał powoli i niepostrzeżenie, innym razem znienacka znajdowałam się jakby w samym środku wchłaniającej mnie czarnej dziury. Ten rodzaj mroku nie jest już tak interesujący. Nie wiadomo, którędy do wyjścia, nie wiadomo, czy w ogóle jest stąd jakieś wyjście?! Czy wiesz, co mam na myśli?

„Jeżeli w przeciągu najbliższego miesiąca nie znajdę pracy, zostanę bez środków do życia. Póki co, na 20 wysłanych ofert, dostałam jedną odpowiedź. Odmowną.”

„Znów dałam się wykorzystać w imię tzw. „wyższego dobra”. Nie potrafię szanować siebie, więc trudno oczekiwać, żeby robili to inni. Czuję się coraz podlej i nic nie potrafię z tym zrobić.”

„Jak mam dalej żyć? Potraktował mnie gorzej niż psa. Zostawił jak niepotrzebny, zużyty przedmiot. Nienawidzę go. Nienawidzę siebie…”

„Jestem beznadziejną matką. Staram się panować nad sobą, ale nie ma dnia, żebym nie wybuchła na dzieci, zupełnie niewspółmiernie do sytuacji. Wstyd mi, przepraszam je, a następnego dnia robię dokładnie to samo.”

„Nasze małżeństwo coraz mniej ma wspólnego z uśmiechniętą parą ze ślubnych zdjęć. Kiedyś było inaczej, ale dzisiaj nie ma już właściwie znaczenia, które z nas oddaliło się pierwsze. Nie wiem, kim jest ten człowiek, obok którego budzę się co rano. Nie wiem nawet, czy chcę to jeszcze wiedzieć.”

„To nie może być prawda, lekarze musieli się pomylić! Muszę powtórzyć badania. Dlaczego właśnie ja, dlaczego teraz, czemu w ten sposób!”

Trudno porównywać utratę pracy z diagnozą o nieuleczalnej chorobie. Kiedy jednak znajdujemy się w samym środku naszej „doliny cienia” nie myślimy o tym, że mogłoby być jeszcze ciemniej lub odrobinę jaśniej. Pojawiają się za to gorączkowe pytania: Czy to kara? Za co? Dlaczego właśnie ja? Jak się stąd wyrwać? Czego uchwycić? W którą stronę pójść?

Jesteśmy zagubione, zdezorientowane, często przerażone i samotne.

Żyjący ponad sto lat temu brytyjski kaznodzieja, Oswald Chambers, tak napisał o ciemności: „Przychodzą czasy, gdy Bóg poddaje nas lekcji ciemności, żebyśmy nauczyli się Go słuchać. Śpiewające ptaki uczą się śpiewać w ciemności, a my stajemy w cieniu Bożej dłoni, aż nauczymy się Go słyszeć… Obserwuj bacznie, gdzie Bóg umieszcza cię w ciemności, a gdy już tam się znajdziesz, nic nie mów. Czy jesteś w ciemnościach właśnie teraz, w swojej sytuacji życiowej, albo w swoim życiu z Bogiem? W takim razie pozostań w milczeniu… Gdy jesteś w ciemności słuchaj…

Nie wiem, jak Ty, ale ja nie pomyślałabym, że będąc w ciemności mogę słuchać. Owszem – wołać, krzyczeć, płakać, pytać… To przychodzi znacznie szybciej i naturalniej. Jednak kiedy wykrzyczymy już wszystkie pytania i wypłaczemy żal i bezsilność, zapada cisza. Wsłuchując się w nią żadna z nas nie jest w stanie przewidzieć, co usłyszymy. Nie wiemy nawet, jak długo przyjdzie nam czekać. Możemy jednak być pewne, że coś usłyszymy. Skąd ta pewność?

Z wiary, że Ten, który dał nam swoje obietnice jest godny zaufania i prawdomówny. Nasz Bóg jest godny zaufania, prawdomówny i dobry. Słowa, które On wypowiada mają moc sprawczą. Jego światło usuwa strach, sprawia, że widzimy rzeczy takimi, jakimi są naprawdę. On obiecuje: „Sprawię, że niewidomi pójdą po nieznanej drodze, powiodę ich ścieżkami, których nie znają, ciemności zamienię przed nimi w światło, a wyboiste miejsca w równinę. Oto są rzeczy, których dokonam i nie zaniecham” Ks. Izajasza 42,16

Przepiękne zjawisko opisuje w swojej książce „Na Gwiazdkę” jedna z moich ulubionych autorek, Małgorzata Musierowicz. Bywa, że w krótkie majowe noce pani Małgorzata wcale nie kładzie się spać, ale pracuje, a nad ranem spaceruje po uśpionym ogrodzie. „Zauważyłam, że w pewnym momencie, tuż przed świtem, kiedy milkną słowiki, powietrze nagle się ochładza. To chyba właśnie wtedy z nieba na ziemię opada rosa, by osiąść na wszystkim perełkami wilgoci. Mówię „chyba” bo nigdy nie widziałam jej nadejścia. Po prostu nagle, w ciszy i ciemności trawa staje się mokra, powietrze – wilgotne. Rosa pojawia się niepostrzeżenie, bezszelestnie, dyskretnie.”

Bez względu na to, jak ciemna i długa jest nasza noc w końcu nadejdzie poranek.

Czy pamiętasz o tym, Komu zaufałaś? Czy łatwiej przychodzi Ci wsłuchiwać się w swoje obawy, czy w Jego słowa? On jest gotowy przeprowadzić Ciebie i mnie przez dolinę cienia. Każdy krok z Nim zbliża nas do świtu.

Od serca – Marta 

21.04.2009

Modlitwa

Panie, Ty przyszedłeś na ziemię jako prawdziwa Światłość, która oświeca każdego człowieka.

Na krzyżu Golgoty doświadczyłeś najciemniejszej nocy i najbardziej rozpaczliwej samotności, jaka kiedykolwiek zaistniała. Po tej długiej nocy nastał jednak najjaśniejszy świt w dziejach ludzkości – dzień Twojego całkowitego triumfu nad siłami ciemności. Dziękuję, że tę samą moc zamiany nocy w dzień Ty chcesz okazywać w moim życiu.

Uczyń krok

Przeczytaj Ks. Izajasza 60, wersety 1-3 i 17-22 oraz Ewangelię Jana 1, 1-14.

Kim Ty i ja stajemy się poprzez wiarę w zbawienie w Chrystusie?
Czy jest jakaś dziedzina Twojego życia, w której brakuje światła? Rozmawiaj o niej z Bogiem w modlitwie. Wsłuchuj się w Jego Słowo, bądź pewna, że On zna drogę wyjścia na długo przedtem, zanim my ją dostrzeżemy.