Autorem jest | 2 marca 2016

  • Co teraz czytasz?
  • Księgę Koheleta.
  • Aaaaa, kojarzę! „Marność, marność, wszystko marność…”
  • No, prawie…

„Nie ma nic lepszego dla człowieka jak to, żeby jeść i pić, i w tym upatrywać przyjemność w swoim trudzie. Lecz stwierdziłem, że również to pochodzi z ręki Bożej. Bo kto może jeść i kto używać bez niego? Gdyż Bóg daje człowiekowi, który mu jest miły, mądrość, wiedzę i radość…” 2:24-26

„Poznałem więc, że dla ludzi nie ma nic lepszego, jak tylko radować się i używać, póki żyją.  Również to jest darem Bożym, że człowiek może jeść i pić, i dogadzać sobie przy całym swoim trudzie.” 3:12-13

„Tak więc stwierdziłem, że nie ma nic lepszego nad to, że człowiek raduje się ze swoich dzieł, gdyż taki jest jego los; bo któż da mu oglądać to, co się po nim stanie?” 3:22

„Oto, co uznałem za dobre i co za piękne: Móc jeść i pić, i być dobrej myśli przy wszelkim trudzie, jaki się znosi pod słońcem podczas krótkiego swojego życia, które mu dał Bóg; bo to jest jego los.” 5:17

„Dlatego sławiłem radość, bo nie ma nic lepszego dla człowieka pod słońcem nad to, żeby jeść i pić, i weselić się. To niech mu towarzyszy w jego trudzie, po wszystkie dni jego życia, które mu daje Bóg pod słońcem.” 8:16

Kiedy patrzymy na te wersety, to tak, jakby na naszych oczach Kłapouchy się zamienił w Tygryska!

Radość z najprostszych rzeczy. Brzmi infantylnie. W naszym domu modlimy się kilka razy dziennie, szczególnie przy posiłkach, dziękując za to, że mamy co jeść, że mamy szkołę, pracę, przedszkole, kilkoro przyjaciół, dach nad głową. Czasem myślę sobie „może trzeba rozszerzyć ten zakres, może trzeba dotykać spraw globalnych, społecznych, narodowych?” Okazuje się, że Bóg chce, żebyśmy czerpali szczerą radość z tych drobnych aspektów, z których składa się nasze życie.

Kohelet nie zaprzecza, że życie jest trudne. Potwierdza, że życie to czasem udręka i męczarnia. I bezsens losu, który waha się ciągle ze skrajności w skrajność. Od powodzenia po porażki; od wzlotów do upadków; od jednej udręki do drugiej. W takich okolicznościach nie trzeba marzyć o niesamowitych przygodach, wygranej w totolotka czy jakimś innym przeżyciu, które rozjaśniłoby szarość naszych dni. Recepta, którą w kółko powtarza Kohelet, to radość z drobnych rzeczy. Tych podstawowych, fizjologicznych wręcz, tych oczywistych i powszednich. Z jedzenia i picia…

Jedzenie to bardzo bliski mi temat. Większość dnia spędzam na myśleniu o jedzeniu, planowaniu jedzenia, kupowaniu jedzenia, przygotowaniu jedzenia i spożywaniu go. W naszej sześcioosobowej rodzinie temat jedzenia jest zawsze aktualny 😉 Dla mnie jest to jak mała misja, która opiera się nie tylko na napełnieniu żołądków, ale przede wszystkim na wspólnym spotkaniu i przypominaniu sobie, że wszystko, co mamy, pochodzi od dobrego Boga. O możliwości jedzenia i picia Kohelet mówi, że jest to „dobre i piękne”. I coś w tym jest. Szczególnie, kiedy przypominam sobie smaki dzieciństwa, Świąt, ulubionych potraw, tortu czekoladowego, pierwszego łyka aromatycznej kawy w chłodny dzień… Kiedy mrużę oczy i nic nie mówię, tylko cieszę się tą chwilą. Kiedy mój brzuch napełnia się jedzeniem, a serce wdzięcznością.

Mam przyjaciółkę, która robi świetne ciasta. Oj, jak szczerze można wołać do Boga przy każdym kęsie jej wypieków! Moja sąsiadka jest mistrzynią barszczu czerwonego i pasztetu. Moi rodzice robią świetną nalewkę z pigwy. Moi znajomi potrafią sami robić pyszne sushi. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać i przy każdej z tych osób postawić kilka wykrzykników. Umiejętność przekształcenia zwykłych produktów w pyszne danie to dar od samego Boga. To coś, co On sam ma opanowane do perfekcji – wziąć coś zwykłego i przekształcić w coś „dobrego i pięknego”. Wziąć każdego z nas, takim, jakimi jesteśmy i przekształcić swoją miłością w coś, a raczej kogoś, kto będzie miał kolor i smak, w kim widać będzie odciśniętą dłoń Stwórcy. Kogoś, w czyjej obecności trudno się nie radować, „przy całym swym trudzie, który znosimy pod słońcem…”

Od serca – Ania