Autorem jest | 4 grudnia 2015

W trudnościach wychodzi z nas prawda – powiedział jakiś czas temu mój pastor. Jaka staję się, kiedy dzieje się coś złego, kiedy spotyka mnie niesprawiedliwość i krzywda, kiedy dostaję od życia po głowie?

Pomyśl nad swoimi pierwszymi odruchami. To właśnie w nich zawiera się wiele prawdy o naszej naturze.

Bunt. Gniew. Narzekanie. Obwinianie innych. Złość. Żal. Bierność. Frustracja. Smutek. Wszystkie są po ludzku uzasadnione.

Być może Bóg pozwala, żebyśmy przechodzili przez trudności także po to, aby dać nam szansę zmierzyć ze słabościami swojego charakteru, samodzielnie je odkryć? Zobaczyć siebie w pełnej krasie swoich nie najlepszych cech. Móc nareszcie pomyśleć o zawołaniu do Najwyższego.

Zastanów się, co robisz najpierw, jeszcze zanim się pomodlisz.

Dosyć szybko mogłam sprawdzić, co wychodzi ze mnie w niedogodnych warunkach, kiedy okoliczności zupełnie nie układają się po mojej myśli. Te odkrycia nie były miłe. Miały za to ukrytą w sobie głęboką prawdę: wiem dzięki nim (wiem, bo sprawdziłam) jaka jestem gdzieś tam, w głębi siebie, w miejscach, do których wolałabym nie zapraszać osób postronnych. To trochę jak z piwnicą czy strychem: wiemy, że trzymamy tam wiele zbędnych rzeczy, ale nie ma takiej siły, poza wyższą koniecznością jak np. przeprowadzka, która zmusiłaby nas do zrobienia tam porządku.

Mierzenie się ze swoim gniewem i buntem, kiedy na co dzień uchodzi się za osobę pokorną i poukładaną jest zadaniem zaskakującym i wytrącającym z normalnego rytmu. Nie ma w tym nic przyjemnego.

Jest za to prawda. Naga. Czasem trudna. Bezcenna.

Pomyśl o drobnych i większych trudnościach, z którymi miałaś okazję zmagać się w ciągu ostatnich miesięcy. Czego dowiedziałaś się o sobie? Co możesz z tym zrobić? Czy są to cechy, które chcesz rozwijać, które podobają się Bogu?


Badaj mnie, Boże, i poznaj serce moje,

Doświadcz mnie i poznaj myśli moje!

I zobacz, czy nie kroczę drogą zagłady,

A prowadź mnie drogą odwieczną! (Ps. 139,23-24)

Od serca – Agnieszka