Autorem jest | 20 września 2015

Zdarzyło mi się kilka razy zgubić nawet w pozornie znajomych okolicach. Nikomu, kto mnie zna, nie wyda się to dziwne, bo często błądzę myślami w chmurach i bywam roztrzepana. Co ciekawe, mimo tych cech, czasami nawet w obcym mieście jakimś sposobem potrafiłam bezbłędnie trafić, zwiedzić kilka dzielnic i wrócić do punktu wyjścia. Na czym polega różnica? Myślę, że kiedy znajduję się w nowym miejscu jestem bardziej wyczulona na to, którędy prowadzą mnie kolejne uliczki, jaki jest ogólny schemat trasy, jaką przeszłam. Na stałych trasach w swoim mieście w ogóle nie zadaję sobie tego pytania. Chyba wszyscy działamy czasami mechanicznie poruszając się po nich, na co najlepszym dowodem jest jazda autem „na autopilocie”, najczęściej wybieraną trasą, nawet jeśli akurat powinniśmy zmierzać w przeciwnym kierunku…

Takie zagubienie dopada mnie też na trasie duchowego życia. W codziennym pędzie, pośród kolejnych zajęć wpisywanych do kalendarza, z tyłu głowy przebiega mi pytanie: Gdzie właściwie jestem? Jak się tu znalazłam? Czy to miejsce jest dobre? Czy zgadza się z wszystkim tym, w co wierzę i co jest dla mnie najważniejsze? Czy znajduję czas Boga, czy sprzedaję swoje cenne godziny za drobne, za o wiele mniej wartościowe sprawy?

Te momenty świadomości są kluczowe. Chwytam się ich. Rozglądam wokoło i staram się nie usprawiedliwiać, ale znaleźć rozwiązanie dla tego, co zastaję. Ogarnąć ten bałagan. Czasami jest mi po prostu w jakiś przewrotny sposób wygodnie otoczyć się mnóstwem aktywności, być tak zajętą, aby zmęczeniem tłumaczyć… zbyt wiele.

Jeśli czujesz się czasami podobnie, ważnym słowem dla nas będzie to: odpowiedzialność. To ja wybieram, jak wygląda moja codzienność. To ja dopisuję kolejne pozycje na liście spraw do załatwienia. Jestem odpowiedzialna za to, jak się wśród nich czuję. Jeśli jestem przytłoczona, jeśli brakuje mi czasu na rzeczy najważniejsze, podstawowe, to czas na zmiany. Pytanie, które tu pomaga to słynne amerykańskie: Do you practise what you preach? Czy praktykujesz to, czego nauczasz? Proste.

Warto pamiętać trasę, którą się przeszło, aby jasno widzieć powody dla których jesteśmy właśnie tu, gdzie jesteśmy. To lekcja na przyszłość. Cenna i niepowtarzalna.

Od serca – Agnieszka


„Wchodźcie przez bramę wąską, bo szeroka i przestronna droga prowadzi do zatracenia. A tak wielu nią kroczy!

Lecz brama, przez którą wchodzi się do życia, jest ciasna, a droga, która tam wiedzie, jest wąska. I tak niewielu ją znajduje!” (Ew.Mt.7,13-14)