Autorem jest | 10 września 2015

W trakcie studiów czasem narzekałam, że nauka pochłania większość dni, ale myślałam sobie: Jak tylko zacznę pracować, to dopiero będę miała całe popołudnia i wieczory do dyspozycji; wtedy dopiero będę robić wszystko to, na co nie mam teraz czasu.

Kiedy moje dzieci były malutkie, myślałam: Jeszcze trochę i będzie łatwiej; jeszcze tylko wyjdą z pieluch; jeszcze tylko pójdą do przedszkola; jeszcze tylko same zaczną się ubierać.

Kiedy w tym czasie zmagaliśmy się z finansami, myślałam: Niedługo pójdę do pracy i wszystko będzie łatwiejsze.

Kiedy poszłam do pracy i nie miałam czasu dla męża i dzieci, myślałam: jeszcze tylko ten miesiąc i będzie spokojniej; jeszcze tylko napiszę ten projekt, załatwię to czy tamto.

Kiedy moje dzieci poszły do przedszkola i stawały się coraz bardziej samodzielne, pomyślałam: W końcu! W końcu będzie trochę łatwiej. W końcu znów zaczniemy się wysypiać; w końcu czuję, że życie będzie trochę lepsze.

I wtedy okazało się, że jestem znowu w ciąży…

Nie potrafię opisać, jak bardzo byłam rozczarowana. Myślałam: Przecież miało być łatwiej! Przecież kiedyś w końcu musi być łatwiej!

Po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że rozczarowanie, które przeżywałam, wynikało z kompletnie błędnych założeń i nierealistycznych oczekiwań. Biblia nigdzie nam nie obiecuje, że na którymś etapie życia będzie nam łatwo. Nie ma takiego fragmentu, który przekonywałby nas, że „w końcu kiedyś” nie będziemy się zmagać z trudnościami. Wręcz przeciwnie.

„Nie troszczcie się o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia.”
Ew. Mateusza 6:34

Czego ma dosyć ten dzień? Utrapienia?
A co będzie jutro i w kolejne dni? Jutro będą kolejne troski.

Chyba jaśniej Biblia nie mogła podać komunikatu, że nie możemy się spodziewać wolności od problemów. Dzisiaj masz swoje dzisiejsze utrapienia. Jutro będzie inaczej, ale jutro będzie miało swoje utrapienia. Taka jest rzeczywistość świata i ludzi skażonych grzechem. Jeśli spodziewasz się czegoś innego, to tylko będziesz się unieszczęśliwiać kłamstwem, że kiedyś życie nagrodzi cię za twój trud i już będzie z górki. Frustracja może narastać, a ty będziesz winić Boga za swój „marny los”.

Sęk w tym, że te wszystkie troski i wyzwania to jest właśnie życie. Nie spodziewaj się innego.

W tej samej Ewangelii Jezus zaznacza, „…szukajcie najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości”. Nie skupiaj się na sobie, na swoich brakach, potrzebach, trudnościach, utrapieniach. Przyjmuj każdy dzień taki, jaki jest i na każdym kroku pamiętaj o Wielkim Bogu, który widzi całą Ziemię, narody, społeczeństwa, rodziny, osoby, ptaki, kwiaty i źdźbła trawy. Myśl o tym, co jest według Niego ważne, bądź jak najbliżej Niego, bądź Mu posłuszna i kochaj Go całym sercem, duszą i siłą. I idź dzień za dniem, pamiętając o tym, że Chrystus jest Zbawicielem, który wie, co to utrapienia. Pamiętaj, że mieszka w tobie ten sam Duch, który wzbudził Go z martwych. Ty sama nic nie możesz, ale On może wszystko.

Bez względu na to, jakiego rodzaju wyzwania są obecnie w twoim życiu. Bez względu na to, kim jesteś; zawsze będzie coś, co może powodować zmartwienie. W całej Biblii nie ma ani jednego przykładu osoby, która miałaby łatwe życie.

Jeśli był to potężny i bogaty król, to zmagał się z grzechem lenistwa i pożądania, jeśli był to wierny Bogu, wykształcony młody Izraelita, to trafił do niewoli i musiał służyć królowi Babilonu. Jeśli była to kobieta, która wiodła wygodne, dostatnie życie, to nie mogła mieć dzieci. Można by tak wyliczać i wyliczać, aż do Jezusa, który, będąc Bogiem, przyszedł na świat jako jeden z nas. Wiedział od początku, że w Jego życiu nie będzie chwili, kiedy „w końcu będzie łatwiej”. Wiedział, gdzie zakończą się Jego dni. Wiedział, kto się od Niego odwróci i kto będzie pluł Mu w twarz. Wiedział, jak ohydne grzechy będzie musiał wziąć na siebie. Wiedział, jak to będzie bolało. I przeżył to wszystko aż do ostatniego tchnienia, którym wyszeptał „Wykonało się”.

Od serca – Ania Pacyniak

22.04.2014