Autorem jest | 30 grudnia 2016

Wiele o miłości nie wiem. W domu byłam kochana, mam przyjaciółkę od dziesiątego roku życia, a w małżeństwie jestem 14 lat, mam czwórkę dzieci, a miłości uczę się każdego dnia. Kiedyś myślałam, że to coś danego raz na zawsze i już. Myślałam, że inni po prostu muszą mnie kochać, nie mają wyjścia, bo nie da się mnie nie kochać ;D No i myślałam, że każdy w moim otoczeniu powinien po prostu wiedzieć, że ja go kocham. Okazuje się, że jestem całe życie obdarzana miłością, a nie wiem, jak kochać naprawdę. Wiele o miłości nie wiem.

Ale wiem coś o moim Zbawicielu – Miłości w czystej postaci.

Wiem, że Miłość przeszła przez kanał rodny zwykłej kobiety, została położona w żłobie, z którego jadły zwierzęta, była zdana na ludzkie umiejętności opiekuńcze i poddana okrucieństwu sytuacji politycznej w kraju. Miłość żyła jak inni, pocąc się w upale, czując głód i zmęczenie, ciesząc się i smucąc. Jednocześnie uzdrawiała chorych, rozmnażała jedzenie i wskrzeszała zmarłych, ażeby w końcu była bita i opluwana bezpodstawnie. Miłość zdecydowała się położyć swe ręce i nogi pod gwoździe na krzyżu i łapać resztki tlenu w płuca, myśląc o tych, których kocha. Miłość nic z tego nie miała dla siebie. Miała przed oczami mnie. I jeszcze kilkadziesiąt miliardów ludzi na świecie przez wszystkie wielki. I ciebie.

Mój Zbawiciel w noc przed śmiercią rozmawiał z Bogiem Ojcem. Z relacji Ewangelisty Mateusza dowiadujemy się, że nie szedł na Golgotę w podskokach. Trzykrotnie prosił „Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich ominie” (Ew. Mat. 26:36-46). A Łukasz w swojej Ewangelii opisał, że „W śmiertelnym boju jeszcze gorliwiej się modlił; i był pot jego jak krople krwi, spływające na ziemię” (Ew. Łuk. 22:44).

Miłość nie wybiera wygody, nie użala się nad sobą, nie ucieka przed odpowiedzialnością, nie spodziewa się wzajemności. Miłość decyduje się okazywać łaskę bez względu na koszt, jaki sama poniesie. Miłość musi czasem zacisnąć zęby i powiedzieć: „Wolałabym nie mieć z tobą nic wspólnego i nie widzę żadnego powodu, abym okazywała ci jakiekolwiek dobro, ale decyduję się na to, bo taka jestem, bo to jest moja natura.”

Zbawiciel zdecydował się kochać mnie, choć miał złamane serce. Ale mnie nie porzucił. Nie cofnął się przed krzyżem. Dzięki Niemu trochę lepiej wiem, że miłość to często ból, krew, pot i łzy. Że miłość jest piękna, dopiero, kiedy jest aż na śmierć. Swoją śmierć dla drugiego. To wiem. Tego się uczę.