Autorem jest | 10 kwietnia 2017

To był jeden z tych dni kiedy naprawdę poczułam się ”inna”. Mijają już cztery lata, od kiedy mieszkamy w Massachusetts w USA i za każdym razem, kiedy muszę użyć języka angielskiego, mój akcent zdradza moją słowiańską narodowość.

Tym razem nie było inaczej. Wszyscy w towarzystwie dobrze wiedzieli że jestem Polką, ale nikt nie zwracał szczególnej uwagi na mój akcent. Rozmowa była ciekawa i miałam to miłe uczucie, że język nie stanowi dla mnie bariery, aż do momentu, kiedy do rozmowy dołączył się pewien młody mężczyzna. Zdecydowanie nie szanował tematu dyskusji, jedyne po co przyszedł, to aby zwrócić na siebie uwagę. Z nonszalancją i lekkością zaczął naigrywać się z tego jak mówię, robiąc przy tym dziwne miny. „Co za śmieszny akcent!” – powiedział kilkakrotnie. Powiedz to, a powiedz tamto. Hahaha. A potem zaczął z aktorskim talentem kopiować mnie, jak mówię jakieś totalne głupoty. 

Wszyscy zaczęli się śmiać i tak z rozmowy wynikła niezła zabawa. Tylko mi jakoś nie było do śmiechu. Chciałam coś powiedzieć, ale bałam się jeszcze większego ośmieszenia. Czułam się głupio. Myślałam: „Całkiem nieźle brylujesz moim kosztem w towarzystwie, Smarkaczu. Chcesz spróbować swoich sił w mówieniu po polsku? Zaraz zadam ci jakiegoś językowego łamańca ze Szczebrzeszyna i zobaczymy czy będzie ci tak do śmiechu. Pewnie jedynym językiem, jaki znasz jest angielski”. Czyż to nie jest świetna riposta? Szkoda tylko, że w całości została w mojej głowie i żadne z tych słów nie wydostało się na zewnątrz. Jedyne na co było mnie stać to głupawy uśmiech i dwa słowa: „Jesteś zabawny”.  

Oh, co za totalne upokorzenie. Po takich zdarzeniach czuję się niezaproszona do rozmowy i interakcji z innymi ludzmi. Nikt nigdy nie powiedział mi, że mam siedzieć cicho, ale po takiej sytuacji sama zamykam się w sobie i zajmuje mi to chwilę, aby otworzyć się na nowo. Z jednej strony powtarzam sobie, że taka właśnie jestem: Ania – Polka, ze słowiańskim akcentem. Z drugiej strony potrzebuję chwili, aby w to na nowo uwierzyć i zacząć być z tego dumna. 

Jestem przekonana, że po tym jak ów młodzieniec ponabijał się ze mnie, wszyscy wrócili do swoich domów i zapomnieli o całej sytuacji. Jedyną osobą wciąż tkwiącą w tym zdarzeniu byłam ja, rozmyślająca na nowo i na nowo, jak bardzo zostałam ośmieszona. Zamiast pozwolić tej konwersacji odejść do przeszłości, trwałam w emocjonalnym bezdechu i  zadręczałam się rozmyślaniem, co inni pomyśleli o mnie.

Mówiąc definitywnie „do widzenia” przeszłości, możesz z otwartymi ramionami powiedzieć „dzień dobry” przyszłości.

Co jest Twoim ”akcentem”, cechą której nie lubisz w sobie, ale musisz z nią żyć? 

Psalm 139 13-15

Bo ty stworzyłeś nerki moje,

Ukształtowałeś mnie w łonie matki mojej.

Wysławiam cie za to, że cudownie mnie stworzyłeś. 

Cudowne są dzieła twoje. 

I duszę moją znasz dokładnie. 

Żadna kość moja nie była ukryta przed tobą,

Choć powstałem w ukryciu, 

Utkany w głębinach ziemi. 

Bóg nie popełnił pomyłki stwarzając nas takimi, jakimi jesteśmy. Ja mam akcent, a ktoś inny chichocze jak hiena. Nie wszystko może podobać się innym ludziom. Czasami będą z tego drwić, a czasami bedą nas przez pryzmat tego czegoś oceniać.  Czy ludzie są tymi, którym chcemy się podobać? 

Bóg chce abyśmy podobały się Jemu. I bardzo się cieszę, ponieważ On ma standardy dopasowane do tego kim jesteśmy. Żaden z detali naszego ciała lub osobowości nie jest wynikiem przypadku, ale doskonałego zamysłu naszego Boga. Biblia mówi, że wszystko to było w Jego doskonałym planie, a więc nic nie wymknęło się z pod kontroli. Jesteś wyjątkowa i unikatowa jak dzieło sztuki, utkana przez Wielkiego Boga i nie ma w tym ani odrobiny pomyłki. Ja zostałam utkana z pięknym słowiański akcentem, a Ty …? 

Przejrzyj się w Psalmie 139 jak w lustrze i przekonaj się jak jesteś cenna.  

Od serca Ania 

P.S. Dla mojej ukochanej córeczki Estery, która mówi po polsku z pięknym amerykańskim akcentem.