Autorem jest | 4 grudnia 2018

Czas przed Świętami Bożego Narodzenia oznacza  dla wielu kobiet „gruntowne porządki”. Mycie okien, zmywanie podłóg za szafami, czyszczenie frontów szafek kuchennych i kafelków w łazience, redukowanie różnych „durnostojek”  – to tylko niektóre pozycje z zestawu pod tytułem „do świąt muszę to zrobić”. Jeśli o mnie chodzi, najchętniej wyjechałabym w tym okresie gdzieś daleko od domowej krzątaniny i wróciła, gdy czas zasiadać do wigilijnego stołu. No, może bym jeszcze to i owo ugotowała i upiekła, bo to akurat lubię, ale porządki… no cóż, uważam je za niezbędne, by dobrze czuć się wśród licznie odwiedzających nas gości, ale niekoniecznie za nimi przepadam. Jednak co roku przykładam się do uporządkowania domu, może dlatego, że widzę w tym także pewien duchowy wymiar. Kiedy wszystkie kąty lśnią czystością, a w domu panuje ład i przyjemna atmosfera, myślę sobie, że może i moje serce będzie teraz bardziej spokojne i przygotowane na przyjęcie najważniejszego Gościa.

Choć Biblia nie wymienia wśród duchowych darów „refleksji nad codziennością”,  zauważam w sobie jego działanie.

Ostatnio odkurzając pokój, przypomniałam sobie pewną historię, opowiedzianą przez amerykańskiego ewangelistę Billy Grahama. Otóż pewnego razu jego żona przygotowywała dom na przyjęcie ekipy telewizyjnej, nagrywającej  wywiad z jej mężem. Szczególnie pieczołowicie posprzątała pokoik, w którym Bill miał udzielić wywiadu. Gdy intensywny blask reflektorów oświecił starannie wysprzątany pokój, Ruth przeżyła chwilę grozy. W świetle kamer pojawiła się niezauważona przez nią wcześniej pajęczyna, która żałośnie zwisała przez cały wywiad. Podobnie jest w duchowym życiu. Wydaje nam się, że wszystko z nami w porządku, dopóki światło Słowa Bożego nie odkryje w nas jakichś ciemnych, zakurzonych zakamarków, które domagają się uporządkowania. Bez tego światła niczego niestosownego nie widzimy w naszym życiu i nie pragniemy żadnej zmiany, choć byłaby ona ze wszech miar wskazana.

„Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim i światłością ścieżkom moim” (Ps. 119,105). Grzech widoczny jest w sposób jaskrawy w obecności świętego Boga. W Nim nie ma żadnej ciemności – czytamy w Biblii. Czy mogę się ostać w obliczu tak doskonałego Stwórcy? To pytanie zadaję sobie przy myciu okien. Nie lubię tej roboty. Zawsze wydaje mi się, że okna są niedokładnie przeze mnie umyte, szczególnie, gdy zaświeci słońce, wydobywając smugi, zacieki i jakieś upstrzone kropkami miejsca na szybie. Myślę sobie wtedy, że i moje życie pełne jest niedoskonałości, których sama nie jestem w stanie zniwelować. Kto zmyje cały brud mojego serca, by nie było na nim żadnej skazy ani zmazy? Na to pytanie mogę sobie na szczęście odpowiedzieć pozytywnie. Czas Adwentu przypomina mi  bowiem o narodzeniu mojego Zbawcy, Jezusa Chrystusa. On jedynie ma moc zmyć wszelki mój grzech, bo zapłacił za niego cenę swojej krwi. Kiedy zrozumiałam przed wielu laty, że tylko dzięki łasce Bożej mogę zostać usprawiedliwiona, byłam zagubioną nastolatką. Dziś, układając  przedmioty na swoje miejsca w czasie adwentowych porządków, przypominam sobie przypowieść o zgubionej monecie. Niestety także gubienie rzeczy jest moją specjalnością. Kładę je często w takie miejsca, że nie mogę ich znaleźć tygodniami. Tak było z pięknym etui do okularów z „Pocałunkiem” Klimta. Szukałam go przez wiele dni i gdy już pogodziłam się z myślą, że go nie znajdę, sortując rzeczy z kilku torebek, natrafiłam na zgubę. Sprzątając, często odnajduję przedmioty, co do których straciłam nadzieję, że się odnajdą.  Jakże się cieszę, gdy znów mam je w ręce. Jezus nie rezygnuje z żadnego zagubionego człowieka, a gdy go odnajdzie, aniołowie w niebie wiwatują z radości. To znaczy, że niebo miało radosną imprezę, gdy i mnie dotknęła Boża miłość i wróciłam do żywej relacji z Jezusem!

Kiedy nakrywam do wigilijnego stołu, staram się, by każdy miał dobre miejsce i mógł sięgnąć po każdą potrawę. Czasami bywało w naszym domu tak, że gości było więcej niż miejsc przy stole. Trzeba było wtedy dostawiać stolik pomocniczy. Jezus zaprasza nas do swojego stołu, przy którym nigdy nie zabraknie miejsca. Jego zbawienie ogarnia wszystkie narody, kultury i języki. Wiele jest jeszcze wolnych miejsc w Jego domu. Także dla Ciebie! Ewangelia – dobra nowina jest uniwersalna dla całego świata. Każdy człowiek jej potrzebuje.

W czasie Świąt Bożego Narodzenia przypominamy sobie to bezprecedensowe w historii zdarzenie, gdy Syn Boży zstąpił na ziemię. Choć narodził  się w Betlejem, w żydowskiej rodzinie, narodził się tak naprawdę wszędzie i dla wszystkich. Dlatego na obrazie w cieplickim kościele Jezus stoi na tle Karkonoszy, dlatego Madonna z tbiliskiej świątyni ma rysy gruzińskiej kobiety, dlatego stajnia ze żłóbkiem  może stać w zaśnieżonym lesie, obcym palestyńskim realiom. Dzieje się tak dlatego, że serce człowieka, podpowiada mu, że Jesus jest blisko nas, w naszej kulturze, w naszym narodzie, mówi w naszym języku. Jest nasz, swój. Jest Bogiem pośród nas. Immanuelem, który jest z nami.

Nawet wielkie porządki, wielogodzinne gotowanie i pieczenie, zimowe mycie okien i układanie rzeczy na swoje miejsca, a zaryzykuję stwierdzenie, że i wszechobecna w sklepach komercja Świąt Bożego Narodzenia, nie są w stanie przesłonić tej wszechogarniającej radości unoszącej się w powietrzu w czasie Adwentu. Radości ze  Zbawiciela, który przyszedł z nieba na ziemię z miłością Ojca tak potężną, że nie da się o niej zapomnieć od ponad 2000 lat. W tym roku znów będziemy ją celebrować w naszych domach, rodzinach, wspólnotach. Niech te nadchodzące Święta zainspirują nas również do duchowych porządków w naszym życiu, wtedy nasze oczekiwanie na Zbawiciela nada sens prozie grudniowego zabiegania i wypełni nas radością z Nieba.

 

„Oto dzień, który Pan uczynił 

Weselmy się i radujmy się w nim.

O Panie racz zbawić, 

O Panie, racz poszczęścić!

Błogosławiony, który przychodzi w imię Pana! (…)

Pan jest Bogiem, On nas oświeca.

Zawiążcie korowód z gałązkami

Aż do narożników ołtarza!

Tyś Bogiem moim, przeto dziękować Ci będę;

Boże mój, będę Cię wywyższał 

Dziękujcie Panu, albowiem jest dobry,

Albowiem łaska jego trwa na wieki!”

Psalm 118, 24-29