Informacje - odserca.com
Subskrypcja - odserca.com
Archiwum - odserca.com
Kontakt - odserca.com
 
 

Do trzech razy sztuka.

10 czerwca 2010

Ale wam, którzy słuchacie, powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą,  błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą. Temu, kto cię uderzy w policzek, nadstaw i drugi, a temu, kto ci zabiera płaszcz, i sukni nie odmawiaj.

Ewangelia Łukasza 6;27-29 (Biblia Warszawska)

Czy mogłabyś modlić się o obcą osobę szczerze życząc jej błogosławieństwa i pomyślności?

Zapewne bez zastanowienia odpowiedziałaś – TAK.

Pozwól, że zadam Ci to samo pytanie w odrobinę rozszerzonej wersji.

Czy mogłabyś modlić się o obcą osobę szczerze życząc jej błogosławieństwa i pomyślności, gdyby była ona dla Ciebie niemiła, nieżyczliwa czy wręcz raniła Cię lub naruszała Twoje osobiste granice?

Jeszcze miesiąc temu na oba te pytania bez zastanowienia odpowiedziałabym TAK, ale po doświadczeniach ostatniego miesiąca wolałabym zbyt pochopnie niczego nie deklarować. Dlaczego? Było to tak:

Trzy tygodnie temu, w sobotę planowaliśmy wybrać się na koncert. Aby uniknąć spóźnienia sporo spraw tego dnia podporządkowaliśmy pod to wyjście. Chłopcy zabrali naszego psa na długi spacer, ja przygotowałam wcześniejszy obiad… Wszystko szło zgodnie z planem (jak ja to lubię). W naprawdę dobrych humorach, wręcz tryskając radością ze wspólnego wyjścia wyruszyliśmy z domu. Zbliżając się do samochodu spostrzegliśmy, że ktoś ukradł nam boczne lusterka dewastując przy tym ich mocowania i rysując lakier na drzwiach. Jak możesz się domyślić, nasze dobre nastroje zniknęły. Ze smutkiem spojrzeliśmy sobie z mężem w oczy i złapaliśmy się za ręce. Zrobiło mi się przykro. Ktoś bez skrupułów okradł nas i jednocześnie dokonał tylu szkód. Bezradni, pozbieraliśmy z ziemi resztki tego co pozostało po naszych lusterkach i wsiedliśmy do auta.

W takich chwilach staram się dziękować Bogu za rozwiązanie, jakie zaplanował dla danej sytuacji. W myślach podziękowałam Ojcu w Niebie za to doświadczenie (wtedy jeszcze nie wiedziałam, za co dziękuję) i poprosiłam o łaskę i błogosławieństwo dla osoby, która nam zniszczyła auto.

Na szczęście już po dwóch dniach udało nam się kupić lusterka a później naprawić zniszczony lakier.

Dwa tygodnie temu w drodze powrotnej z rodzinnego spaceru, zapobiegawczo po zdarzeniach sprzed kilku dni, spojrzeliśmy na zaparkowane przed domem auto. Możesz sobie wyobrazić jakie mieliśmy miny kiedy zobaczyliśmy, że nasz samochód ponownie nie ma bocznych lusterek. Sytuacja powtórzyła się. Kolejny raz spojrzeliśmy sobie z mężem głęboko w oczy, zdobyłam się nawet na uśmiech rozpaczy czy może raczej niedowierzania. Tym razem pocieszyłam się myślą, że przynajmniej nie ma dodatkowych zniszczeń i musimy tylko kupić lusterka.

Po powrocie do domu kolejny raz podziękowałam Bogu za to doświadczenie (chociaż dziś wiem, że nadal nie rozumiałam czego Bóg chce mnie nauczyć) oraz za nasze byłe i przyszłe lusterka. W myślach tak jak poprzednio pomodliłam się o osobę która nas okradła prosząc, aby mogła zmienić sposób pozyskiwania funduszy w swoim życiu i odnaleźć nową drogę w Jezusie.

Mając świeże rozeznanie na rynku ponownie zamówiliśmy komplet lusterek i już następnego dnia mieliśmy je w domu.

Tydzień temu w niedzielę, z samego rana planowaliśmy zabrać nasze pociechy na piknik z okazji Dnia Dziecka. Jak myślisz, co zobaczyliśmy gdy zeszliśmy spakowani w dobrych humorach do auta? Tak, kolejny raz nasz samochód został pozbawiony wyposażenia jakim są boczne lusterka. Tym razem również spojrzałam głęboko w oczy mojemu ukochanemu i uwolniłam swoje zrzędzenie, gderając: - Tego już za wiele, czy człowiekowi który nas okrada nie jest za dobrze?! Nie dość, że przywłaszcza sobie nasze lusterka to jeszcze za każdym razem modlę się o niego!!

Kiedy wykrzyczałam do swoich najbliższych z wyrzutem, że tak gorliwię modle się o naszego amatora lusterek zrozumiałam, co Bóg chce mi uzmysłowić.

W całej scenerii zdarzeń, moja modlitwa o osobę która nas okradała była jedynie dopełniałam formalności do jakiej poczuwałam się przed Bogiem. Zakrywałam nią osobistą złość za naruszenie naszej własność, narażenie na straty finansowe oraz zabranie cennego czasu. Stając przed Bogiem zdobywałam się jedynie na wypowiadanie pustych słów, za którymi nie było żadnych z deklarowanych przeze mnie uczuć.

Czyżbym przed światem i nawet Wszechwiedzącym odgrywała rolę miłującej chrześcijanki? Obawiam się, że tym razem tak. Zajęta powierzchowną praktyką pobożności i wewnętrzną pogardą dla miłośnika lusterek, kompletnie nie zauważyłam jak bardzo godna pożałowania staję się. Zdaje się, że to obrzydliwy egocentryzm którego oficjalnie nienawidzę, ale jak się okazuje z wyjątkiem chwil gdy chodzi o moje własne ego.

Mam przekonanie, że często (my, tylko ludzie) przyjmujemy pozy i używamy słów wytrychów, stosownie do sytuacji w jakiej się znaleźliśmy, ale one kompletnie nie odzwierciedlają postawy naszego serca. Odgrywamy role, które mają wykreować nas na prawych, szlachetnych, dobrych, wartościowych. Tylko, dla kogo ten teatr? W ostateczności i tak przedstawienie musi okazać się klapą. Tak było ze mną. Trzecia kradzież pokonała moje aktorstwo, dlatego szczerze wykrzyczałam co myślę na temat jej sprawcy.

Pomyśl o tym, gdy napotkanemu sąsiadowi zadasz pytanie: Co słychać?

Interesuje Cię co słychać, czy pytasz bo tak wypada?

Pomyśl o tym, kiedy znajomej w kłopotach obiecasz: Będę się o Ciebie modlić?

Będziesz się modlić, czy tylko składasz wygodną obietnicę?

A wracając do amatora lusterek, ja musiałam odpowiedzieć na pytanie: Modlisz się o niego bo  obchodzi Cię co dzieje się w życiu tego człowieka, czy po prostu jako chrześcijanka uważasz że musisz?

Rzemiosłem chrześcijanina jest modlitwa. Marcin Luter

kamyczki

Niełatwo szczerze z miłością i troską modlić się o innych, ale bez względu na wysiłek jaki trzeba ponieść warto.

Od serca. Ania

Modlitwa

Panie naucz mnie modlić się. Zadziwiona wielkością Twej miłości i przebaczenia. Twoja córka.